Mój Boże w końcu tu coś nabazgram,otóż jako takiej weny nie mam. No, jedynie w urywkach co zaobserwować możemy na moblo.pl. Kilka rzeczy już wypisałam, resztę będę dopisywać za jakiś czas, a także na bieżąco z biegiem zdarzeń życiowych. Może i wymyśliłabym jakieś opowiadanie? No dobra, to hm..Tylko czym? Wiem. O codzienności.
Aura samobójcza. Mam na myśli warunki panujące na dworze. Słońce nie miało najwyraźniej szczególnych chęci, na pokazywanie się istotom ziemskim, cóż tak miało być. Może i faktycznie z biegiem czasu ten cholerny śnieg poddawał się topnieniu, chociaż, wszystko jedno. Niech tylko nie będzie zimno. Dość już mam zakładania czterystu warstw na siebie a idąc po drodze myślę czego nie zabrałam. A wszystko to toczyło się swoim życiem. Czy ja miałam na to jakikolwiek wpływ? Być może i miałam,ale wyłączność tego co dzieje się w obecnych realiach, pozostawiłam losowi. Jak będzie? Zobaczymy. Aspekt pozytywny? W to akurat nie wątpię. Wiosenna auro, wracaj! Totalnie zmieniam nastawienie, gdy rano dzwoni budzik a słoneczne promienie dają po sobie poznać,że zaczyna się kolejny dzień życia. No, nie ważne, gdybym miała wpływ na klimat i pogodę to non stop była by wiosna na przemian z latem. Niestety takiej władzy nie posiadam. Nie pozostaje mi nic innego jak wyczekiwanie na Pannę Wiosnę. Polubiłam to,że w każdym miejscu i o każdej porze jest ze mną Ozzy. Tak to ta zebra w ubranku od lalki barbie. Ozzy utożsamia się ze mną, z Panem A w zasadzie też ale w mniejszym stopniu. Ozzy jest moim ukochanym pluszakiem, poważnie. Jest moim amuletem i muszę przyznać,że w swojej roli sprawdza się poważnie dobrze. A mówiąc już o Ozzym, idę po Niego iż leży na komputerze, zamiast siedzieć ze mną na fotelu.
Amelia ;dd



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.